Leczenie larwami: Rozmowa z dr hab. n. med. Markiem Orkiszewskim z Zakladu Medycyny Zapobiegawczej i Zdrowia Srodowiskowego w Bydgoszczy

Dzis larwoterapia staje sie coraz popularniejsza w niszczeniu tkanki nowotworowej, stopy cukrzycowej, przy owrzodzeniach goleni, ropniach skóry, zakazeniach ran pourazowych, ranach odlezynowych... Ale jeszcze nie w Polsce. W Niemczech leki biologiczne pochodzenia zwierzecego stosuje blisko 600 klinik. W Wielkiej Brytanii jest ich okolo 400. W naszym kraju co najwyzej w dwóch osrodkach. Jednym z nich jest Pracownia Biochirurgii przy Collegium Medicum im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy przy Uniwersytecie Mikolaja Kopernika w Toruniu*.

Dr hab. n. med. Marek Orkiszewski: Jedna z metod leczenia larwami polega na wpuszczaniu ich bezposrednio na rany. Druga, zamknieta, polega na umieszczeniu sterylnego opatrunku, wygladem przypominajacego saszetke z herbata, na chorym miejscu. Larwy nie moga wyjsc z takiej torebki, jednak opatrunek przepuszcza ciecze, enzymy i inne substancje. Larwy sa bardzo male, tak male, ze niewidoczne dla pacjenta. Zwykle po trzech dniach mierza juz ponad centymetr i sa nasycone obumarla tkanka. Opatrunek trzeba zmienic. Leczenie polega na calkowitym wyczyszczeniu rany z martwej tkanki. Okazuje sie, ze nasi lekarze niewiele wiedza na temat larwoterapii. Na ogól nie sa w stanie wskazac miejsc, w których ta metoda leczy sie chroniczne rany, gdzie leczy sie larwami much stope cukrzycowa.

Ile kosztuje leczenie?

Dr hab. n. Med. Marek Orkiszewski Najpierw oceniam rane, czy w ogóle nadaje sie do leczenia larwami. Dalej, czy pacjent rokuje powodzenie terapii. To jest tez bardzo wazne. Dlatego, ze sa pacjenci, którzy nie stosuja sie do zadnych "rezimów" typu palenie, typu kontrola cukrzycy. I z tymi chorymi nie ma co wspólpracowac, bo w efekcie bedzie krótkotrwala poprawa, nieskuteczna. Szkoda na to pieniedzy, ich pieniedzy, gdyz leczenie nie jest finansowane ze srodków Narodowego Funduszu Zdrowia, bo fundusz ich nie ma. Wspólczesnie larwy plujki hodowane sa w idealnie sterylnych warunkach. Nie moga przenosic jakichkolwiek bakterii czy wirusów, jak to sie zwykle przypisuje muchom.

 Jakie sa wyniki tego leczenia?

Dr hab. n. med. Marek Orkiszewski: W przypadku diabetyków, jesli cukrzyca jest dobrze wyrównana i pacjent wspólpracuje z lekarzem - w tym znaczeniu, ze nie jest to chory czekajacy, by wskrzesic go jak Lazarza - to naprawde wyniki tego leczenia sa takie, ze przerastaja oczekiwania. 

Kiedy leczenie wymaga wyjscia poza ramy ogólnie pojetej medycyny?

Dr hab. n. med. Marek Orkiszewski: Wtedy gdy metody tradycyjne nie rokuja powodzenia, a metody niestandardowe daja szanse przezycia oraz gdy ich ryzyko stosowania jest mniejsze, niz pozostawienie pacjenta w "objeciach" sposobów tradycyjnych.

Jak wyglada proces oczyszczania przez larwy ropiejacych, niegojacych sie ran? 

Dr hab. n. med. Marek Orkiszewski: Larwa nie zjada martwej tkanki jako takiej. Wydziela enzymy trawiace martwice poza ustrojem larwy. Po strawieniu powstaje pólplynna tresc bedaca pokarmem dla larwy. Larwa zjada tez bakterie i przetrawia je w przewodzie pokarmowym, ale nie jest to jej sposób na zycie. Jej wlasciwa cecha jest trawienie tego, co jest w podscielisku, wchlanianie i zjadanie tego, co jest martwe. Dlatego martwa tkanka rany jest dla larw idealnym pozywieniem. W swoich otworach gebowych ma haczyki, którymi przyczepia sie do rany, zeby nie splynac razem z wydzielina. Larwy kladzione na rane maja dlugosc milimetra, a po kilku dniach juz osmiu. To zwykle wystarczajacy czas, by dokladnie ja oczyscic. I w tym momencie koncza swa prace, bo za chwile zamienia sie w czerwie, a potem odlatuja jako muchy.

Jaki jest dzisiaj stan badan nad leczeniem larwami?

Dr hab. n. med. Marek Orkiszewski: Nauczylismy sie, ze obecnosc wielkich naczyn w obrebie rany nie jest przeciwwskazaniem do stosowania larw. Przy wielkich tetnicach sok wydzielany przez larwy nie jest szkodliwy, a one same dokladnie oczyszczaja naczynie dokola. Zapoznalem sie z wieloma publikacjami na ten temat. Na przyklad, na zakazona rane po nowotworze krtani, w którym te olbrzymie naczynia szyi sa w sasiedztwie, wpuszcza sie larwy i one bezpiecznie usuwaja wylacznie martwice. Nie boimy sie juz naturalnych otworów, bo larwa tam nie wejdzie, poniewaz jest bardzo madra. Instynktownie nie wchodzi w kanal, bo zywiac sie rosnie i wie, ze nie przecisnie sie juz z powrotem.

Jakie jeszcze odkryto ciekawe osobliwosci z zycia larw?

Dr hab. n. med. Marek Orkiszewski: Zaobserwowalismy rzecz nieprawdopodobna. Jezeli do larw, bedacych juz w opakowaniu, dodaje sie gabke, to okazuje sie, ze sa one przekonane, iz pojawila sie konkurencja. I wtedy staja sie niewiarygodnie agresywne w wydzielaniu swych pokarmowych tresci, poniewaz "uwazaja", ze jest ich dwa razy tyle. Przekonalem sie o tym, leczac rany larwami luzem i w woreczkach. Larwy hodowane luzem i swobodnie kladzione na rany zachowuja sie leniwie, ospale. Natomiast te drugie wprost szaleja na ranach. I tu chyba dochodzi do glosu teoria stworzen stadnych, konkurujacych ze soba, by przezyc. Nadmiar wydzieliny w ranie ogranicza dostep tlenu i szkodzi larwom. Wiemy, ze poprzednio stosowane leczenie miejscowe solami srebra szkodzi im i je zabija. Dlatego larwy trzeba bezustannie obserwowac, bo swym zachowaniem sygnalizuja ciekawe, tajemnicze zjawiska, które czlowiek powinien nauczyc sie prawidlowo odczytywac.

Jakie widzi Pan perspektywy rozwoju larwologii?

Dr hab. n. med. Marek Orkiszewski: Te larwy to prawdziwe wyzwanie dla wspólczesnej medycyny. Bo jezeli zjadaja martwa tkanke, to az sie prosi, by zapytac, czy zjedza równiez tkanke zmieniona, czyli nowotworowa. Czy komórki nowotworowe, np. w nowotworze piersi zostana równiez pochloniete? I kolejne pytanie: czy mozna larwe tak zmodyfikowac, ze bedzie je zjadala? Ale tutaj... Hm... Pojawia sie coraz wiecej pytan i domyslów! Czy bedziemy mogli ja tak ustawic, jak to zrobil dwiescie lat temu czeski zakonnik Gregor Johann Mendel, uwazany za twórce genetyki, w sposób jak najbardziej naturalny krzyzujac groszek przez 8 lat. Zasada badan Mendla jest ich prostota. Czy zgodnie z nia mozna wyhodowac larwy, programujac ich apetyty? Moze udaloby sie tego dokonac bez skomplikowanych modyfikacji DNA? Larwa zje chore tkanki, nie tylko martwicze, ale wszelkie odmienne? Pewnie tak bedzie. Bo moze okazac sie, ze do modyfikacji larw wcale nie potrzeba wielkich nowoczesnych laboratoriów. I to wszystko otwiera nieprawdopodobne wrecz perspektywy dla medycyny, które znowu otworza naiwne pytania dziecka: - Jak nauczyc larwy, by zzeraly nie tylko martwice, ale i tkanki nowotworowe? Podejrzewam, ze na to pytanie szybciej od naukowca odpowiedzialyby wiejskie kobiety, bo dzisiaj jeszcze tylko one potrafia rozumowac na poziomie myslenia spontanicznego, naturalnego. One spytaja: - Jak to zrobic, zeby zarly to, co im dajemy, a nie wybrzydzaly?

A ja jako naukowiec zapytam: - Jak je przeprogramowac? W jakich kierunkach moze pójsc ten rozwój?

Dr hab. n. med. Marek Orkiszewski: Wydaje sie obiecujace nauczenie larwy, jak zjadac tkanke np. nowotworowa lub wedlug innego zapotrzebowania terapeutycznego. Z drugiej strony prawa rynku i chec zysku kaza zmienic je w produkt pólmedyczny, dostepny w kazdej aptece, który kupimy i sami nalozymy na rane. Tylko, ze w tym wypadku rezygnujemy ze sterylnosci i wysokich wymagan nakladanych na produkcje leków, rezygnujemy z postepu. Trzeba przyznac, ze oba kierunki sa ciekawe, z tym, ze ten drugi niesie ze soba okreslone ryzyko. Larwa nie bedzie do konca oczyszczona. W leczeniu larwami nie mozemy mówic o medycynie niekonwencjonalnej, chociaz za taka uwaza to leczenie wielu ludzi.

Wobec tego, jak nazwac te metode, z jednej strony stosowana od wieków przez czarowników, a z drugiej rozwijajaca sie w nowoczesnych laboratoriach medycznych?

Dr hab. n. med. Marek Orkiszewski: Leczenie larwami to jest absolutnie nowa medycyna. To nie jest ani paramedycyna, ani medycyna konwencjonalna. Bo w przypadku leczenia ran wyczerpaly sie najnowoczesniejsze antybiotyki, podobnie jak mozliwosci chemioterapii i chirurgiczne opracowanie rany, czyli wyciecie i ewentualny przeszczep skóry. Larwy muchy plujki to nic innego jak lekarstwo wziete bezposrednio z naturalnego swiata przyrody. Dotad staralismy sie uzyskac specyficzny lek z roslin lub droga syntezy chemicznej. Larwy w leczeniu ran czy pasozyty jelitowe w leczeniu astmy wskazuja na potrzebe powrotu do medycyny ludowej i calosciowego uzywania roslin albo innego elementu srodowiska naturalnego do skutecznego leczenia. Nazywam takie dzialanie nowa medycyna, bo zaczynamy byc w sposób swiadomy czescia srodowiska naturalnego. Wiemy, jak zwiekszac skutecznosc naszych dzialan, stosujac naukowe metody obserwacji i eksperymentu. Czyli jest to polaczenie tradycji z wiedza naukowa. Medycyna wynikajaca z tradycji czy uniwersytecka maja jeden wspólny przekaz: pomóc czlowiekowi. I jestem przekonany, ze takie dzialanie stanie sie jednoczesnie medycyna przyszlosci.

Zrodlo: Fragmenty rozmowy z doc. Markiem Orkiszewskim przeprowadzonej przez Ilone Slojewska. Czwarty Wymiar 12/2007. * Dr hab. n. med. Marek Orkiszewski jest autorem publikacji na temat larwoterapii zamieszczonej w Wiadomosciach Lekarskich (2007; 60 (7-8): 381-385). Pracuje - stan zatrudnienia na dzien 31.03.2009 - w Zakladzie Medycyny Zapobiegawczej i Zdrowia Srodowiskowego Collegium Medicum im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy, ul. Sandomierska 16, 85-830 Bydgoszcz, www.cm.umk.pl

 

 

Wszystkie prawa zastrzeżone.Strona wykonana przez

Wyleczyliśmy